Za co kocham Anglię?
– Nottingham lub York- usłyszałam
– Ale dlaczego? Dlaczego Anglia!?
To nie był nasz pierwszy wyjazd do Wielkiej Brytanii. Zwiedzaliśmy już Londyn w czerwcu 2016 roku. Ale jestem miłośnikiem upałów, uwielbiam wyszukiwać najpiękniejszych plaże i najpiękniejszych kolorów wody. A on chciał zobaczyć Nottingham. Trudno… Teraz, gdy kilka dni po powrocie z tego krótkiego city break oglądam zdjęcia, wiem, że było warto. Pierwszego dnia przywitał nas nieprzyjemny deszcz. No cóż, nie jestem zdziwiona. Dolecieliśmy popołudniu i dotarliśmy do (jak się okazało niezbyt ciekawego- nie polecam) Ebers Hotel. Jedynym pozytywem zatrzymania się w tym hotelu była znajdująca się po drugiej stronie ulicy, najlepsza knajpka, w jakiej byłam w życiu- Turners Pup.
Anglicy z ogromnym zafascynowaniem oglądają wspólnie mecze rugby lub piłki nożnej w towarzystwie znajomych, rodziny (nawet dzieci). Spotkania te są tradycją i obowiązkiem Anglika. Wszyscy są bardzo przyjaźni. Rozmawiają, wymieniają plotki, tańczą, żartują, debatują. Żałuje, że jest tak mało podobnych miejsc w Polsce.
Podeszliśmy kupić angielskie piwko. Przed nami kilkanaście różnych kijków i co tu wybrać? Przemiłe panie dają nam do spróbowania kilka różnych piw- po ostatnim nie pamiętam pierwszego
Nie ma tu kelnerek, nikt nie poda Ci nic do stolika. Idziesz, wybierasz, płacisz i cieszysz się chwilą i wyjątkową atmosferą. Póki co, nie zauważyłam zwyczaju zostawiania napiwków.


Ponadto, jeśli tak jak my, odwiedzicie Wielką Brytanię podczas świętego Patryka, przekonacie się, jak otwartymi ludźmi są Anglicy. Zostaliśmy w naszym pubie poczęstowani regionalną whisky oraz rozgniecionym groszkiem z sosem miętowym (jak ubrania mieszkańców w tym dniu- zielone). Muzyka na żywo porwała wszystkich do tańca.
Każdemu polecam spędzenie wieczoru w takim miejscu. Atmosfera ta się udziela i na długo zostanie w naszych sercach.



Komentarze
Prześlij komentarz